Strona główna/Blog/ Terapia par — kiedy warto i jak wygląda?
Zanim przyjdziesz

Terapia par — kiedy warto i jak wygląda?

Nie trzeba być „wystarczająco blisko rozstania”, żeby przyjść na terapię par. Przychodzą do nas i pary po latach tej samej kłótni, i takie, które po prostu przestały ze sobą rozmawiać. Poniżej: kiedy warto rozważyć wspólną pracę, kiedy nie jest ona pierwszym krokiem i co realnie dzieje się na sesji.

Kiedy warto pomyśleć o terapii par

Nie ma progu, od którego „wypada” zgłosić się na terapię. W gabinecie słyszymy zarówno „jest źle od lat”, jak i „my się właściwie nie kłócimy, tylko już ze sobą nie rozmawiamy”. Jedno i drugie bywa wystarczającym powodem, żeby usiąść i się temu przyjrzeć.

Sytuacje, z którymi pary do nas przychodzą:

Nie musicie przychodzić z tym samym celem. „Chcemy się ratować” i „Chcemy sprawdzić, czy jest czego ratować” to dwa uczciwe punkty startu — i oba da się na sesji nazwać na głos.

Kiedy terapia par nie jest pierwszym krokiem

Są sytuacje, w których wspólna praca nie powinna być pierwszym ruchem. Mówimy o tym wprost już na konsultacji, bo lepiej stracić jedno spotkanie niż miesiące.

Jeśli u którejkolwiek z osób pojawiają się myśli samobójcze albo samookaleczenia, to sytuacja, w której wsparcie jest potrzebne od razu — nie po umówieniu terminu wspólnej sesji.

Potrzebujesz pomocy teraz?

112 — gdy życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.

116 111 — bezpłatny, całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.

800 100 100 — bezpłatna pomoc dla rodziców i nauczycieli.

Jak wygląda sesja — krok po kroku

Pierwsze spotkanie to wstępna konsultacja. Nie zaczyna się od „kto zawinił”, tylko od tego, po co przychodzicie i czego każde z Was chciałoby dla siebie. Na to spotkanie przychodzicie razem.

Czego możecie się spodziewać

Terapeuta nie jest sędzią i nie ogłasza wyroku, kto ma rację. Jego zadaniem jest zadbać, żeby obie osoby zostały usłyszane, i pokazać mechanizm, w który wpadacie — a to, co widzimy na sesji, dotyczy tego, co dzieje się między Wami, nie jednej osoby. Wyjątkiem są sytuacje przemocy: tam odpowiedzialność nie jest dzielona po połowie.

Bywa, że nie chodzi o temat kłótni, tylko o jej choreografię: jedno naciska, drugie się wycofuje, pierwsze naciska mocniej. Dopóki tego nie widzicie, łatwo w to wchodzić raz za razem, niezależnie od tego, o czym akurat rozmawiacie.

„On/ona nie chce iść” — co wtedy

To pytanie słyszymy bardzo dużo. Za odmową bywa co innego niż obojętność — czasem: „boję się, że tam będzie sąd, a ja będę oskarżonym”.

Co bywa pomocne:

Bywa, że jest łatwiej, kiedy okazuje się, że nikt nie będzie nikogo przekonywał ani oceniał — ale nie u każdej pary. Jeśli mimo to druga osoba nie chce, sensowna bywa Wasza własna konsultacja indywidualna — praca nad swoją częścią relacji też ma wartość.

A dzieci? Co one z tego mają

To jedno z częstszych pytań na konsultacji. Rodzice często mówią nam, że dziecko wyczuwa napięcie w domu, nawet gdy nikt nie podnosi głosu — choć to, co z tego rozumie, bywa bardzo różne i nie da się tego zgadnąć zza drzwi.

Objawów u dziecka też nie da się rozszyfrować zza drzwi — nagła złość, bóle brzucha czy kłopoty w szkole mogą mieć bardzo różne tło i sprawdza się je krok po kroku. Ważna kolejność: objawy z ciała najpierw sprawdzamy u pediatry. Dopiero gdy przyczyny medyczne zostaną wykluczone, warto pomyśleć o konsultacji psychologicznej — więcej o tym piszemy w tekście kiedy iść z dzieckiem do psychologa. Rozpoznanie stawia specjalista w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem, nie rodzic z listą w ręku.

I rzecz, którą chcemy powiedzieć jasno: to nie jest lista zarzutów wobec Was. Kryzys w związku nie jest dowodem na to, że jesteście złymi rodzicami. Bywa raczej informacją, że relacja też potrzebuje opieki — tak samo jak dziecko.

Zdania, po które sięgamy w gabinecie

Kilka zdań, których często używamy podczas sesji. Możecie je przetestować u siebie — nie u każdej pary sprawdzą się tak samo, a część z nich na początku brzmi sztucznie. To normalne.

Czego staramy się unikać: uogólnień („ty zawsze”, „ty nigdy”), rozmów o rzeczach ważnych późno w nocy i wciągania dzieci w rolę świadka albo rozjemcy.

Jak pracujemy w Tarapatach

Nasze motto brzmi „Najpierw rozumiemy, potem pomagamy” — i przy parach traktujemy je dosłownie. Pierwsze spotkanie służy temu, żebyśmy zrozumieli Waszą sytuację i wspólnie zdecydowali, czy praca we dwoje jest teraz właściwym krokiem.

Z parami i rodzinami pracuje u nas nasz zespół — to nie jest rozmowa z kimś, kto usłyszy Waszą historię przypadkiem. Aktualne sylwetki znajdziecie w zakładce zespół, a zakres tego, czym się zajmujemy, w usługach.

Aktualne stawki są w cenniku, a termin możecie ustalić przez formularz rezerwacji lub telefonicznie — dane kontaktowe znajdziecie w zakładce kontakt. Jeśli nie wiecie, od czego zacząć — zacznijcie od wstępnej konsultacji. Od tego jest.

Ten artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji, diagnozy ani leczenia. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia zadzwoń pod numer 112.

Najczęstsze pytania

Czy na terapię par trzeba przyjść we dwoje?
Na sesję par tak — to praca nad tym, co dzieje się między Wami, więc obecność obu osób jest potrzebna. Jeśli partner nie chce przyjść, możecie umówić się na konsultację indywidualną i przyjrzeć się swojej części relacji. To też bywa wartościowy początek.
Ile kosztuje terapia par?
Aktualne stawki znajdziecie w naszym cenniku. Pierwsze spotkanie to wstępna konsultacja, na której rozmawiamy o tym, po co przychodzicie i czego potrzebujecie — i dopiero na tej podstawie ustalamy dalsze kroki.
Czy terapeuta powie, kto ma rację?
Nie, to nie jest rola terapeuty i nie o to w tej pracy chodzi. Zadaniem terapeuty jest zadbać, żeby obie osoby zostały wysłuchane, i pokazać powtarzalny mechanizm, w który wpadacie. Wyjątkiem są sytuacje przemocy — tam odpowiedzialności nie dzieli się po połowie.

Przeczytaj także

Terapia rodzinna — na czym polega?Ile trwa terapia dziecka?

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Wstępna konsultacja służy temu, żeby wspólnie ocenić, jakie wsparcie będzie najlepsze.

Umów konsultację Zobacz ofertę