Dlaczego dorastanie bywa burzliwe
Nastolatek ma przed sobą zadanie, które z boku wygląda jak wojna, a od środka jest pracą. W tym okresie zwykle pojawia się potrzeba oddzielenia się od rodziców i sprawdzenia, kim się jest — gdzie kończycie się wy, a gdzie zaczyna on. Odsuwanie rzadko wygląda elegancko. Wygląda jak trzaśnięcie drzwiami, wzruszenie ramionami i „nie rozumiesz, o co chodzi”.
Jednocześnie ten sam nastolatek wciąż zwykle potrzebuje was — tylko nie umie o tym powiedzieć w sposób, który byłby dla was wygodny. W gabinecie bywa, że widzimy tę dwoistość: młody człowiek, który przy rodzicu milczy z założonymi rękami, sam z terapeutą po chwili mówi „boję się, że oni już mnie mają dosyć”.
Trudny okres dorastania sam w sobie nie jest jednostką chorobową i nie musi oznaczać błędu wychowawczego. To jednak nie znaczy, że każde trudne zachowanie można machnięciem ręki włożyć do szuflady „taki wiek”. Warto patrzeć nie na pojedynczą awanturę, tylko na to, co dzieje się między awanturami.
Co rodzice opisują nam w gabinecie
Poniższe rzeczy rodzice opisują nam raz za razem. Bywają bolesne i męczące — i same w sobie nie przesądzają o niczym. Warto je zauważyć spokojnie, bez natychmiastowego wniosku w jedną albo w drugą stronę:
- „Odczep się”, „daj mi spokój”, „nic nie rozumiesz” — mówione tonem, którego wcześniej nie było.
- Zamykanie się w pokoju i długie milczenie po kłótni.
- Zmiana wyglądu, muzyki, poglądów — czasem specjalnie takich, które was uwierają.
- Rówieśnicy nagle ważniejsi niż rodzina; niedzielny obiad jako katastrofa towarzyska.
- Testowanie zasad: godziny powrotu, telefon w nocy, „wszyscy mogą, tylko ja nie”.
- Huśtawka nastroju w ciągu jednego wieczoru.
O tym, co te obrazy znaczą u konkretnego nastolatka, można powiedzieć dopiero w rozmowie ze specjalistą — z artykułu nie da się tego odczytać. Jeśli macie wątpliwości, to sam ten fakt jest wystarczającym powodem, żeby porozmawiać z kimś z zewnątrz. Wątpliwość rodzica jest dobrym argumentem, nie przewrażliwieniem. Więcej o tym, kiedy warto zrobić ten krok, piszemy w tekście kiedy do psychologa dziecięcego.
Sygnały, przy których warto skonsultować się ze specjalistą
Nie napiszemy wam tutaj, gdzie przebiega granica między dorastaniem a czymś więcej — tego z artykułu odczytać się nie da i żaden rzetelny tekst tego nie zrobi. Rozpoznanie stawia specjalista, który widzi konkretnego młodego człowieka na żywo, w kontakcie z nim i z rodziną. Możemy natomiast powiedzieć, co w gabinecie traktujemy jako powód do rozmowy, a nie do czekania:
- Zmiana trwa tygodniami i pogłębia się, zamiast falować.
- Znika to, co dotąd cieszyło — pasje, znajomi, rzeczy, na które czekał.
- Sen i jedzenie wyraźnie się rozjeżdżają; ciało daje znać bólami głowy czy brzucha bez uchwytnej przyczyny.
- Szkoła zaczyna się sypać albo pojawiają się wagary czy odmowa wyjścia z domu.
- Wycofanie z kontaktu z wszystkimi, nie tylko z rodzicami.
- Alkohol, substancje, ryzykowne zachowania.
- Zdania o sobie w rodzaju „i tak jestem do niczego”, „nie ma sensu”.
Żadnej z tych rzeczy nie da się samodzielnie „sprawdzić” w domu ani odhaczyć na liście. To nie są objawy do zdiagnozowania przy kuchennym stole, tylko powody, żeby zapytać kogoś, kto zna się na tym lepiej. Jeśli obraz przypomina wam raczej trwałe obniżenie nastroju, pomocne bywa też spojrzenie na temat depresji u nastolatka.
Jedna rzecz bez czekania
Jeśli pojawiają się słowa o odbieraniu sobie życia albo ślady samookaleczeń — nie sprawdzajcie, „czy to na pewno poważne”. To sytuacja, w której nie czeka się na wolny termin w gabinecie i nie zaczyna się od zapisów.
Potrzebujesz pomocy teraz?
112 — gdy życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.
116 111 — bezpłatny, całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.
800 100 100 — bezpłatna pomoc dla rodziców i nauczycieli.
Kiedy bezpośrednie zagrożenie minie i wiadomo, że dziecko jest bezpieczne, można wrócić do rozmowy o dalszej pomocy — również u nas. Ale pierwszy krok w takim momencie nie prowadzi do gabinetu.
Nie musicie wiedzieć, co się dzieje, żeby umówić konsultację. Od nazwania tego jest specjalista — waszym zadaniem jest tylko zauważyć, że coś się zmieniło.
Czego lepiej unikać w gorącym momencie
To nie jest lista zarzutów. Bywa, że rodzic nastolatka krzyknie albo powie za dużo — z nikogo to nie robi złego rodzica i żadna pojedyncza kłótnia nie tworzy problemu. Chodzi raczej o kierunek, w którym warto się cofać, kiedy już opadnie temperatura:
- Eskalowanie kar. Zdarza się, że zabranie telefonu na miesiąc niczego nie przestawia, a nastolatek mówi nam potem, że odcięło go od miejsca, gdzie ktoś z nim rozmawiał. Kary odcinające od rówieśników na długo bywają paliwem dla konfliktu.
- Prowadzenie rozmowy w środku wybuchu. Kiedy oboje jesteście w silnych emocjach, argumenty zwykle mają małą szansę dotrzeć. Do tematu zwykle łatwiej wrócić, kiedy emocje opadną — czasem po godzinie, czasem następnego dnia.
- Ironia i etykiety. „Ale z ciebie księżniczka”, „znowu dramat”. Nastolatek może usłyszeć w tym, że jego przeżycie jest śmieszne.
- Czekanie, aż samo przejdzie. Jeśli niepokój utrzymuje się od tygodni, konsultacja bywa prostszym krokiem niż dalsze czekanie.
Jeśli zdarza wam się rozpoznawać siebie w którymś z tych punktów — to nie powód do wyrzutów. Bywa, że rodzice sięgają po te reakcje właśnie dlatego, że bardzo im zależy, a nic innego w danej chwili nie przychodzi do głowy.
Zdania, które pomagają utrzymać kontakt
Nie chodzi o formułki, tylko o to, żeby zostawić uchylone drzwi. Kilka zdań, które warto mieć pod ręką:
- „Widzę, że jest ci ciężko. Nie muszę dziś wiedzieć dlaczego.”
- „Nie zgadzam się na to zachowanie, ale nie przestaję być po twojej stronie.”
- „Możemy pogadać teraz albo wieczorem — ty wybierasz.”
- „Nie mam gotowej rady. Chcę tylko posłuchać.”
- „Nie wiem, jak ci pomóc, więc chcę, żebyśmy zapytali kogoś, kto zna się na tym lepiej.”
Ostatnie zdanie bywa najtrudniejsze do wypowiedzenia, a bywa, że zdejmuje z rozmowy część napięcia — bo nie brzmi jak „coś jest z tobą nie tak”, tylko jak „nie zostawiam cię z tym sam na sam”. Jeśli dojdzie do wizyty, pomocne bywa wcześniejsze przygotowanie — piszemy o tym w tekście jak przygotować dziecko do wizyty.
Jak pracujemy w Tarapatach
Nasze motto brzmi: najpierw rozumiemy, potem pomagamy. Dlatego pierwsze spotkanie to wstępna konsultacja — rozmowa o tym, co się dzieje w waszej rodzinie, bez zobowiązania, że od razu ruszacie w długi proces. Czasem na konsultację przychodzą sami rodzice i to też jest dobry początek.
Nastolatkiem i rodziną może zająć się u nas ktoś z naszego zespołu — o tym, kto i w jakiej formie, rozmawiamy dopiero wtedy, gdy po konsultacji wiadomo, co może być potrzebne. Czasem jest to praca indywidualna z nastolatkiem, czasem spotkania z rodziną, czasem rozmowy z samymi rodzicami. Zakres pracy opisujemy w usługach, a stawki znajdziecie w cenniku. Jeśli nie jesteście pewni, do kogo właściwie się zwrócić, pomocny bywa tekst o różnicach między psychologiem, psychoterapeutą a psychiatrą.
Jeśli od tygodni krążycie wokół pytania „czy przesadzam?”, umówcie wstępną konsultację — dane kontaktowe znajdziecie w zakładce Kontakt. Jedna rozmowa nie zobowiązuje do niczego, a bywa dobrym miejscem, żeby uporządkować to pytanie.