Strona główna/Blog/ Żałoba u dziecka — jak wspierać po stracie bliskiej osoby
Poradnik dla rodziców

Żałoba u dziecka — jak wspierać po stracie bliskiej osoby

Ktoś bliski umarł, a Ty stoisz w kuchni i zastanawiasz się, co powiedzieć dziecku — i czy w ogóle mówić. Jednocześnie sam(a) ledwo trzymasz się na nogach, bo to przecież również Twoja strata. Nie ma tu jednej dobrej formułki, którą można wypowiedzieć raz i mieć spokój. Jest natomiast kilka rzeczy, które w naszej praktyce bywają dla rodzin pomocne, i kilka, których lepiej unikać. Ten tekst jest o nich — bez pocieszania na siłę.

Czy mówić dziecku prawdę o śmierci

To pytanie słyszymy najczęściej — czasem zanim rodzic zdąży usiąść. „Czy powiedzieć mu, że babcia nie żyje? A może na razie, że wyjechała?”. Za tym pytaniem stoi odruch, który dobrze rozumiemy: chęć odsunięcia od dziecka czegoś, co samemu ledwo się udźwiga.

W naszej praktyce widzimy jednak, że dzieci najczęściej i tak wiedzą, że coś się stało. Wyczuwają zmianę w domu, urwane rozmowy, ciszę przy stole, dorosłych, którzy nagle wychodzą do drugiego pokoju. Kiedy nikt niczego nie nazywa, dziecko zwykle nie przestaje myśleć — zaczyna zgadywać. A domysły bywają cięższe niż prawda, bo dziecko potrafi w nich obsadzić siebie w roli winnego: bo się kłóciło, bo źle pomyślało, bo nie zadzwoniło.

Prawda powiedziana wprost, spokojnie i w małej dawce, bywa dla dziecka łatwiejsza niż niedopowiedzenie. Nie musisz mówić wszystkiego naraz i nie musisz mieć odpowiedzi na każde pytanie. Wystarczy jedno krótkie, jasne zdanie i gotowość, żeby wracać do tematu wtedy, kiedy dziecko samo do niego wróci — a wróci pewnie w najmniej spodziewanym momencie, na przykład przy myciu zębów.

Jeśli chcesz uniknąć jednego zdania, unikaj tego: „Nie mów mu, i tak nie zrozumie”. Dziecko rzadko potrzebuje pełnego zrozumienia. Potrzebuje wiedzieć, co się dzieje i że nadal jest w tym z Tobą.

Jakie słowa pomagają, a które mylą

Sięgamy po delikatne przenośnie, bo słowo „umarł” jest twarde i boli w gardle. Kłopot w tym, że młodsze dzieci często rozumieją je bardzo dosłownie. „Babcia zasnęła” bywa potem powodem strachu przed pójściem spać. „Dziadek odszedł” może brzmieć jak: wyszedł i nie chciał się pożegnać. „Straciliśmy tatę” — jak coś, co da się odnaleźć.

Dlatego zwykle proponujemy rodzicom słowa proste i konkretne, dostosowane do wieku: że ciało przestało działać i już nie zacznie, że to nie boli, że osoba nie wróci i że nikt nie jest temu winny. To brzmi surowo na papierze. Wypowiedziane ciepło, przy dziecku, na jego poziomie oczu, brzmi zupełnie inaczej.

Kilka zdań, które bywa lepiej odłożyć: „Musisz być teraz silny”, „Nie płacz przy mamie”, „Teraz ty jesteś głową rodziny”. Dziecko słyszy w nich zadanie do wykonania, a nie zaproszenie do przeżywania. Jeśli w Waszej rodzinie ważna jest wiara albo określone przekonania o tym, co dzieje się po śmierci — mów o nich swoim językiem, tak jak zawsze o nich mówiliście. Dzieciom często udziela się to, kiedy dorosły recytuje coś, w co sam w tej chwili nie ma siły wierzyć.

I jeszcze jedno: „nie wiem” jest dobrą odpowiedzią. Na pytanie „gdzie teraz jest dziadek?” wolno odpowiedzieć: „Nie wiem na pewno. Różni ludzie myślą o tym różnie. Ja myślę tak…”. Dziecku często udziela się nie tyle treść, ile ton — spokojne „nie wiem” niesie więcej bezpieczeństwa niż pewna odpowiedź powiedziana drżącym głosem.

Jak dzieci przeżywają żałobę w różnym wieku

Poniższe opisy to nie są etapy, przez które dziecko powinno przejść, ani lista do sprawdzania, czy „przeżywa prawidłowo”. To raczej to, co często widzimy w gabinecie — z zastrzeżeniem, że każde dziecko robi to po swojemu.

Wspólne jest to, że dzieci zwykle żałują falami. Potrafią płakać przez dwadzieścia minut, a potem pójść pograć w piłkę i śmiać się na całe gardło. Rodzice pytają nas wtedy z niepokojem, czy dziecko „w ogóle to przeżyło”. Przeżyło. Po prostu bierze to w kawałkach, na tyle dużych, na ile ma siłę. Jeśli w tych falach widzisz dużo wybuchów albo dużo strachu, pomocne bywają teksty o złości u dziecka i lęku u dziecka.

Pogrzeb — brać dziecko czy nie

Nie ma tu jednej odpowiedzi, która pasuje do każdej rodziny, i nie damy Ci jej wbrew temu, co czujesz. Jest natomiast sposób podejmowania tej decyzji, który w naszej praktyce często się sprawdza: najpierw opowiedz, potem zapytaj.

Opowiedz dziecku bardzo konkretnie, co się wydarzy — dokąd pojedziecie, że będzie dużo osób, że wiele z nich będzie płakać, jak będzie wyglądała trumna albo urna, ile mniej więcej to potrwa, co będzie potem. Dzieci rzadko boją się samej ceremonii. Częściej boją się nieznanego i widoku dorosłych, którzy zachowują się inaczej niż zwykle. Kiedy dziecko wie, czego się spodziewać, ma czego się trzymać.

Dopiero potem zapytaj, czy chce pojechać — i uszanuj odpowiedź, także tę odmowną. Zmuszanie rzadko komuś pomaga, straszenie („będziesz żałował całe życie”) jeszcze rzadziej. Jeśli dziecko jedzie, warto, żeby miało przy sobie jedną dorosłą osobę, której zadaniem tego dnia jest wyłącznie ono: ktoś, kto może wyjść z nim na zewnątrz w dowolnej chwili, bez tłumaczenia się.

Jeśli dziecko nie chce albo Wy uznacie, że to nie jest dobry pomysł — pożegnanie da się zrobić inaczej i osobno. Zapalenie świeczki w domu, rysunek, list włożony do pudełka, wizyta na cmentarzu innego dnia, kiedy jest cicho i pusto. Chodzi o to, żeby dziecko miało swój moment pożegnania, a nie o to, żeby odbył się on zgodnie z harmonogramem.

Co pomaga w domu w kolejnych tygodniach

Nie napiszemy Ci, że czas załatwi sprawę. Wiemy, jak to zdanie brzmi, kiedy się je słyszy trzeci raz w tygodniu. Powiemy inaczej: w pierwszych tygodniach dzieciom często pomaga zwyczajność. Ta sama pora kolacji, ta sama bajka, ta sama droga do przedszkola. Nie dlatego, że życie toczy się dalej jak gdyby nigdy nic — tylko dlatego, że kiedy wszystko inne się rozsypało, przewidywalny dzień bywa jedyną poręczą.

Warto też uprzedzić wychowawcę albo panią w przedszkolu. Nie po to, żeby dziecko dostało taryfę ulgową, ale żeby nikt się nie zdziwił, gdy w środę rozpłacze się na matematyce. Jeśli pojawiają się trudności z chodzeniem do szkoły, może przydać się nasz tekst o dziecku, które nie chce chodzić do szkoły.

Pomagają rzeczy namacalne: pudełko z pamiątkami, wspólne oglądanie zdjęć, opowiadanie historii o zmarłym — także tych śmiesznych. Bywa, że rodzice boją się wracać do wspomnień, żeby „nie rozdrapywać”. W naszym doświadczeniu dzieciom częściej szkodzi cisza wokół imienia zmarłego niż rozmowa o nim.

I rzecz najtrudniejsza: Twoja własna żałoba. Jeśli dziecko zobaczy, że płaczesz, nie stanie mu się krzywda — pod warunkiem, że dostanie do tego podpis. Krótkie „Płaczę, bo tęsknię za tatą. To nie przez ciebie i nie musisz mnie pocieszać” bywa dla dziecka bardziej uspokajające niż udawany uśmiech, który i tak nie przekonuje. Ty też masz prawo do wsparcia — nie tylko jako rodzic, ale jako osoba, która kogoś straciła.

Kiedy warto skonsultować się ze specjalistą

Zacznijmy od uczciwego zdania: żałoba nie jest chorobą i nie każda rodzina potrzebuje w niej gabinetu. Smutek, płacz, złość, gorszy sen, tęsknota — to nie są powody do niepokoju. To jest żałoba.

To, co napiszemy niżej, nie jest testem ani listą do odhaczania i nie da się na jej podstawie niczego rozpoznać. Rozpoznanie stawia specjalista, w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem i z Wami — nie artykuł w internecie. Traktuj to raczej jako sygnały, o których warto z kimś porozmawiać, jeśli utrzymują się długo i wyraźnie utrudniają dziecku codzienność:

Konsultacja nie oznacza, że coś jest nie tak z Twoim dzieckiem ani z Tobą. Często jest po prostu spojrzeniem z boku, którego w środku żałoby nikt w rodzinie nie ma. Jeśli zastanawiasz się nad pierwszym krokiem, pomocne mogą być teksty o tym, kiedy iść z dzieckiem do psychologa oraz jak przygotować dziecko do wizyty.

Osobno o czymś, o co rodzice często boją się zapytać. Dzieci w żałobie potrafią powiedzieć zdania takie jak „chcę być z babcią” albo „nie chcę już żyć”. Czasem jest to dosłowna tęsknota, a nie zamiar — ale nie sprawdzaj tego sam(a) i nie zostawiaj tego na później. Jeśli słyszysz takie słowa, jeśli dziecko mówi o odbieraniu sobie życia albo widzisz ślady samookaleczeń, potraktuj to poważnie od pierwszego razu i skorzystaj z pomocy dostępnej natychmiast:

Potrzebujesz pomocy teraz?

112 — gdy życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.

116 111 — bezpłatny, całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.

800 100 100 — bezpłatna pomoc dla rodziców i nauczycieli.

Jak pracujemy w Tarapatach

Do rodzin po stracie podchodzimy bez pośpiechu. Zwykle zaczynamy od rozmowy z rodzicem — bez dziecka. Chcemy usłyszeć, kto umarł, jak to się stało, co dziecko już wie, co powiedzieliście, czego się boicie. Dopiero z tego robi się plan, a nie odwrotnie. Bywa, że po takiej rozmowie okazuje się, że dziecko nie potrzebuje terapii, tylko Wy potrzebujecie kilku spotkań dla siebie — i mówimy to wprost. Więcej o takiej rozmowie piszemy w tekście o konsultacji rodzicielskiej.

Jeśli spotykamy się z dzieckiem, nie zaczynamy od pytania „jak się czujesz po śmierci taty”. Zaczynamy od poznania go — a o stracie rozmawiamy wtedy, kiedy ono nas do niej dopuści, często przez rysunek, zabawę albo zupełnie inny temat. To nie jest strata czasu. To jest budowanie warunków, w których w ogóle da się o czymś takim mówić.

Pracujemy w Krakowie, a nasze motto brzmi „Najpierw rozumiemy, potem pomagamy” — w żałobie ma to szczególne znaczenie, bo nie da się pomóc rodzinie, której się nie wysłuchało. Jeśli chcesz się z nami skontaktować, znajdziesz nas na stronie kontakt, a wstępną konsultację można umówić przez formularz rezerwacji.

Nie musisz mieć gotowego pytania ani wiedzieć, „czy to już powód”. Wystarczy, że coś Cię niepokoi. Od tego zaczyna się każda pierwsza rozmowa.
Ten artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji, diagnozy ani leczenia. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia zadzwoń pod numer 112.

Najczęstsze pytania

Czy powiedzieć dziecku, że bliska osoba umarła, jeśli jest bardzo małe?
W naszej praktyce nawet małym dzieciom zwykle warto powiedzieć — krótko, prostymi słowami i bez przenośni typu „zasnął” czy „odszedł”, bo bywają rozumiane dosłownie. Małe dziecko nie zrozumie wszystkiego i pewnie zapyta jeszcze wiele razy. To normalne. Chodzi nie o pełne zrozumienie, tylko o to, żeby nie musiało zgadywać, co się dzieje w domu.
Czy brać dziecko na pogrzeb?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi dla wszystkich. Często sprawdza się kolejność: najpierw dokładnie opowiedz dziecku, co się wydarzy, a potem zapytaj, czy chce pojechać — i uszanuj także odmowę. Jeśli jedzie, dobrze, żeby miała przy nim być jedna dorosła osoba, która może w każdej chwili z nim wyjść. Jeśli nie jedzie, pożegnanie da się zrobić inaczej: świeczka, list, rysunek, cmentarz innego dnia.
Dziecko śmieje się i bawi kilka dni po śmierci babci. Czy to normalne?
Bardzo często to widzimy i rzadko oznacza to obojętność. Dzieci zwykle przeżywają żałobę falami — biorą ją w kawałkach, na tyle dużych, na ile mają siłę, i między nimi wracają do zabawy. Zabawa bywa dla dziecka odpoczynkiem od smutku, a nie jego zaprzeczeniem.
Czy mogę płakać przy dziecku?
Możesz. Dziecku częściej szkodzi udawany uśmiech, którego i tak nie kupuje, niż widok Twoich łez. Pomaga jednak krótko je nazwać: „Płaczę, bo tęsknię. To nie przez ciebie i nie musisz mnie pocieszać”. Dzięki temu dziecko wie, skąd to się bierze, i nie bierze na siebie roli opiekuna.
Po jakim czasie żałoba u dziecka powinna minąć?
Nie podamy Ci liczby tygodni, bo takiej uczciwej liczby nie ma — żałoba nie ma harmonogramu i wraca falami, czasem po miesiącach, przy urodzinach czy świętach. Zamiast pilnować kalendarza, warto patrzeć na codzienność: czy dziecko wraca do swoich spraw, snu, kolegów. Jeśli od dłuższego czasu wyraźnie nie daje rady, warto z kimś o tym porozmawiać.

Przeczytaj także

Lęk u dziecka — kiedy to już zaburzenie?Kiedy zgłosić się z dzieckiem do psychologa?

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Wstępna konsultacja służy temu, żeby wspólnie ocenić, jakie wsparcie będzie najlepsze.

Umów konsultację Zobacz ofertę